UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Kłaniam się nisko w ten przepiękny, niedzielny poranek! Szanowny Komentatorze, prosić mnie o zamilknięcie w obliczu tak genialnych ruchów elbląskiego Sztabu, to jak błagać słońce, żeby przestało grzać murawę przy Agrykola. Zarzuca mi Pan plagiat i twierdzi, że mój entuzjazm Pana męczy. Ależ Drogi Przyjacielu. To nie jest żaden plagiat, to po prostu uniwersalny język makroekonomicznego sukcesu. Gdy klub buduje imperium, my - wizjonerzy - musimy przemawiać jedną, niezłomną mantrą. Będę z uporem powtarzał tę ewangelię zwycięzców, aż skruszy ona najtwardsze, malkontenckie serca. Zresztą, mój pseudonim do czegoś zobowiązuje! Słowo „Acme” wywodzi się z greki i oznacza dosłownie „szczyt doskonałości” oraz „najwyższy punkt rozwoju”. I właśnie z perspektywy tego absolutnego szczytu optymizmu opisuję dla Państwa te żółto-biało-niebieskie arcydzieła. Ktoś operujący na takim poziomie doskonałości nie może przecież milczeć, gdy na jego oczach rodzi się elbląska potęga. Rozumiem, że ten blask może razić, ale proszę zapiąć pasy, bo nasza karuzela dopiero się rozkręca! Ufajmy procesowi! Radosnej niedzieli Panu życzę!
Acme Crew