UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
A ja lubiłem byc dyżurnym. Jeździło sie wtedy Żukiem do Zakladow Mięsnych na Kochanowskiego. Tam odbieraliśmy wspomniany termos z zupą i jechaliśmy z powrotem na warsztaty. Pamiętam ze trrmos nie zawsze byl szczelny i sie z niego rozlewało na zakrętach. Ale ta zupa nie byla smaczna. W przeciwieństwie do serwowanych z zupa pajd chleba. Warsztaty to niekoniecznie miłe wspomnienie. Tekst OK!